poniedziałek, 24 marca 2014

EPILOG

Droga do łódzkiego szpitala dłużyła się im ogromnie, Julka patrząc się na męczącego się synka próbowała powstrzymać łzy bezsilności, a Karol co  chwilę zerkając w lusterko starał się jak najprędzej zaparkować pod szpitalem. W momencie gdy weszli na SOR lekarze od razu zajęli się Filipem.
- Proszę się uspokoić i poczekać tu na lekarza, jak już coś będzie wiadomo to natychmiastowo państwa poinformujemy. - powiedziała jedna z pielęgniarek, w momencie gdy zabrali małego na badania a Julka usilnie chciała pójść z synkiem.
- Dobrze, dziękujemy - powiedział Karol, po tym jak zapłakana Janowiczówna mimowolnie wtuliła się w jego ramię co chwilę pociągając nosem i szeptając jakieś niezrozumiałe słowa dla środkowego. - Jula, już spokojnie.
- Karol jak ja mam być spokojna ? Moje dziecko leży w szpitalu, nie wiadomo co mu dokładnie jest a oni każą nam jeszcze cierpliwie czekać
- Zobaczysz, młody jest silny i wyjdzie z tego, dlatego ty też musisz być silna i przestań już płakać - środkowy otarł łzy dziewczyny po czym ona ponownie wtuliła się w niego.
- Dziękuję - wyszeptała akurat w momencie, gdy w ich stronę zbliżał się nie wyskoki i lekko łysawy mężczyzna w białym fartuchu.
- Dzień Dobry, dr. Jerzy Wyszyński to ja przyjąłem państwa syna na oddział, i nie mam dla państwa za dobrych wiadomości. - po tych słowach twarze obojga stały się o kilka odcieni bledsze a pod Julką dodatkowo ugięły się nogi i gdyby nie Karol to zapewne by upadła - Z wyników badań i krótkotrwałej obserwacji wszystko wskazuje na to iż - tu doktor spojrzał w kartę pacjenta, która cały czas trzymał w ręce - Filip ma najprawdopodobniej wirusowe zapalenie opon mózgowych, w związku z czym jak najszybciej potrzebna jest interwencja neurologiczno-pediatryczna. Teraz zostanie przewieziony na oddział pediatryczny ale cały czas pozostanie pod opieką neurologa.
- Panie doktorze, ale on z tego wyjdzie prawda .? - Karol spojrzał na lekarza z ogromną nadzieja w oczach.
- Proszę pana, nie mogę państwu niczego obiecać. Wczesne rozpoznanie tej choroby i szybka interwencja medyczna stwarzają bardzo duże szanse na to, iż  dziecko wróci do pełni zdrowia, ale jednak ta choroba jest szczególnie niebezpieczna w tak wczesnym wieku.
- Kiedy będziemy mogli go zobaczyć ? - kolejne pytanie, które powinno paść z ust Julki zostało wypowiedziane przez bełchatowskiego środkowego.
- Najbliższe godziny będą decydujące, zobaczyć syna będą mogli państwo dopiero po całej konsultacji neurologa i pediatry.Przepraszam ale muszę już iść.
- Dziękujemy - środkowy powiedział w stronę doktora po czym spojrzał na siedzącą na krzesełku blondynkę, która wpatrywała się w jakiś niezidentyfikowany punkt.
- To moja wina..
- Jula to nie jest twoja wina, nie jesteś złą matką. Choroby nie wybierają i my ludzie nie mamy na to wpływu - Karol kucnął przed młodą matką i popatrzył jej prosto w oczy - Nie obwiniaj się, teraz Fifi potrzebuje cię i najbliższych najbardziej. A może powinnaś zadzwonić do .. - w tym samym czasie zaczął dzwonić telefon środkowego. - No cześć.. Tak, wiem.. W szpitalu.. Z młodym coś się dzieje.. Lekarz mówił, że zapalenie opon mózgowych.. No ale szybka reakcja i pomoc dają duże szanse na całkowity powrót do zdrowia.. Jakoś się trzyma.. Spokojnie, zostań i skończ turniej.. Jasne, jakby coś się działo to dam ci znać.. Ok.. Cześć..
- Jerzyk..? - Janowiczówna popatrzyła zapłakanymi oczami na siatkarza, a ten kiwnął potwierdzająco głową.

- A może to jest kara dla mnie ? - Karol spojrzał zdziwiony za Julkę- Kara za te wszystkie kłamstwa, za każdą kłótnię z rodzicami, za każdą chwilę mojego szczęścia ..?
- Co ty wygadujesz ? Jak choroba dziecka może być karą, za kłamstwa, kłótnie i szczęście ? Każdy kłamie, kłoci się i ma prawo do szczęścia.
- A jak ja odebrałam komuś to prawo do szczęścia ? Jak przez moją głupotę nie powiedziałam ani słowa o Filipie jego ojcu, bo się bałam jego reakcji ? Bo nie chciałam być dla niego ciężarem ? Bo nie chciałam niszczyć mu życia sobą i małym ? Bo nie chciałam stawać na drodze jego karierze ? A w momencie, gdy miałam powiedzieć mu prawdę pojawiła się przeszłość ?  - mówiąc te wszystkie słowa młoda matka patrzyła głęboko w oczy Karola, które stawały się coraz bardziej przepełnione prawdą i zaskoczeniem.
- Jula czy ty chcesz mi powiedzieć, że Filip.. to mój.. syn ? - Jego oczy w tym momencie nie wyrażały nic, Julka nie była w stanie nic powiedzieć więc tylko stać było ją na jeszcze jedno szczere spojrzenie w takie same oczy takie same jak u Filipka. Karol niesiony emocjami wstał z krzesła i opuścił korytarz szpitalny w ogóle nie reagując na Julkę, która bezwładnie opadła na ziemię zalewając się łzami.
- Proszę pani .! Wszystko w porządku ? - Jakaś kobieta pochyliła się nad młodą matką i pomogła jej usiąść
- Ttttt..taaak - wydukała blondynka przecierając twarz dłońmi. Chwile spędzone na korytarzu dłużyły jej się teraz jeszcze bardziej, skłaniając ją do coraz to głębszych przemyśleń i kolejnych wyrzutów sumienia.
- Może pani wejść do syna - pielęgniarka stanęła przed nią i posłała jej uśmiech pełen otuchy.
- Co z nim ? - zapytała kobietę wstając.
- Teraz trzeba czekać i wierzyć, że będzie dobrze. - Julka weszła do sali, w której na jednym z łóżek leżała jej latorośl.
- Syneczku - pocałowała czółko śpiącego chłopca i uśmiechnęła się lekko przez łzy - Mamusia już jest teraz przy tobie.

Nie wiedział co ma myśleć o tym wszystkim, nic nie wiedział w tamtym momencie. Julka od początku ich znajomości, który de fakto nastąpił dużo wcześniej niż mu się wydawało nie była z nim szczera. Ta wiadomość, że ma syna, że już kiedyś znał Julkę była dla niego czymś czego nie mógł przyswoić w pierwszym momencie ale po kilkugodzinnym siedzeniu w oknie swojego mieszkania czuł się jak ostatni dupek. Analizował i próbował zrozumieć wszystkie decyzje Julki, wszystkie jej słowa, wszystkie czyny. Wiedział, że teraz jego świat wywrócił się do góry nogami.
- Mam syna - powiedział po czym przetarł twarz dłońmi, po czym wstał i zamykając mieszkanie ruszył w kierunku łódzkiego szpitala. Dotarcie do celu nie zajęło mu dużo czasu, z jednej strony chciał być tam razem z Filipem i Julką, a z drugiej coś go blokowało. Przed wejściem do szpitala musiał się komuś wygadać, z kieszeni wyciągnął telefon i wybrał numer przyjaciela.
- Halo ? - drugi z bełchatowskich środkowych, odebrał po chwili.
- Mam syna. - Karol powiedział prosto z mostu
- CO ?!
- to co słyszysz mam syna
- przecież tleniona nie jest w ciąży - Andrzej nie dowierzał w słowa przyjaciela.
- Filip to mój syn !
- Filip ? - zapytał zdziwiony
- syn Julki
- i twój - Wrona zszokowany tą informacją ledwo wydusił z siebie.
- i mój - powiedział Kłos patrząc gdzieś daleko przed siebie.
- ale jak ? teraz się dowiedziałeś ?
- Mały ma najprawdopodobniej zapalenie opon mózgowych i pojechałem z nimi do szpitala, no i w rozmowie wyszło szydło z worka, a ja jak ostatni idiota po prostu uciekłem stamtąd zostawiając Julkę z tym wszystkim samą. - środkowy streścił to wszystko przyjacielowi nie pomijając najistotniejszych faktów.
- Gdzie teraz jesteś ?
- pod szpitalem
- Idź do nich .!
- Nie mogę..
- Karol ! twój syn walczy o życie a ty mi pieprzysz przez telefon, że nie możesz iść tam ?! weź ty się ogarnij człowieku i zastanów co jest dla ciebie ważniejsze życie dziecka czy pieprzony honor ! - po tych słowach środkowy usłyszał tylko sygnał oznaczający zakończone połączenie. Andrzej miał rację, środkowy jak najszybciej musiał znaleźć się na oddziale gdzie leżał jego syn.

Stojąc w drzwiach odpowiedniej sali przyglądał się śpiącemu chłopcu, którego stan na szczęście się poprawiał i blondynce. Cały czas bił się z myślami, co powinien zrobić dalej.
- Karol ? - Julka odwróciła się w stronę siatkarza i spojrzała na niego zaspanym wzrokiem. Widział, że płakała, a świadomość, że to przez niego jeszcze bardziej go przybiła.
- Porozmawiamy ? - zapytał szeptem, na co blondynka kiwnęła głową i ostrożnie by nie obudzić syna wyszła za środkowym z sali. Usiedli na krzesełkach stojących przy ścianie
- Co z małym ?
- zapalenie opon mózgowych się potwierdziło, dostał pierwsze antybiotyki i jutro badania wykażą czy działają - blondynka usilnie próbowała powstrzymać kolejne łzy. - Ja nie wiem jak to teraz będzie, ale nie chce byś odwrócił się od małego. Wiem, że popełniłam ogromny błąd nie mówiąc ci od razu o tym, że będziesz miał syna i wiem też, że nie mam prawa żądać od ciebie jakichkolwiek deklaracji. Teraz zaczniesz układać sobie życie z Olką i waszym dzieckiem , i tam nie będzie miejsca już dla mnie dlatego nie ..
- zamknij się i daj mi teraz coś powiedzieć. Olka nie jest ze mną w ciąży, bo nie spałem z nią od ponad pół roku i nigdy już nie zamierzam tego robić, bo w moim życiu jesteście teraz tylko wy, ty i Filip. To z tobą chcę mieć więcej dzieci, dom, psa, rodzinę. Wiesz dlaczego ? Bo cię kocham i nie umiem sobie wyobrazić życia bez was. Dopiero teraz gdy stałem w drzwiach i się wam przyglądałem zrozumiałem jakie moje życie było by bez sensu bez was. - środkowy zakończył swój monolog i kciukiem otarł spływające po policzkach dziewczyny łzy.
- Ja też cię kocham - dziewczyna ledwo wydusiła z siebie słowa, a środkowy złożył lekki pocałunek na  jej ustach, po czym oparł głowę o jej czoło i głęboko patrzył w niebieskie oczy, które lśniały łzami jednak tym razem nie były to łzy smutku ale szczęścia, które niespodziewanie stanęło na ich drodze tworząc siatkarską mieszankę kochających się ludzi...


I'll pick you up when you're getting downAnd out of all these things I've doneI think I love you better now


~~*~~
Tak, więc dotarliśmy do końca tej historii, historii Julki i Karola. 
Na początku pisania tego opowiadania miałam masę zapału i chęci do tej historii 
lecz z czasem gdzieś to wyparowało. 
Trudno jest mi stwierdzić co było tego przyczyną ale co się stało to się nie odstanie. 

Chciałabym wam serdecznie podziękować za :

* 75 907 wyświetleń
* dużą liczbę czytelników z Kenii, USA, Holandii, Rosji, Grecji, Niemiec, Indonezji 
*359 komentarzy
* 55 obserwatorów
* wszystkie słowa jakie kierowaliście do mnie, za wasze opinie

Mimo tego, że ten blog był założony ponad rok temu to częstotliwość dodawania przeze mnie tutaj rozdziałów była bardzo mała za co chcę was PRZEPROSIĆ z całego serca, i mam nadzieję, że będziecie śledzić moje kolejne dzieło http://atakujac-wspomnieniami.blogspot.com/

Do kolejnego ! ;* 


czwartek, 23 stycznia 2014

Rozdział 20

Błogi stan jakim był sen dla Janowiczówny został doszczętnie zniszczony przez wdzierające się do pokoju promienie słoneczne  oraz kogoś kto usiłował coś zrobić w kuchni wytwarzając przy tym dawkę hałasu, który Julka mogła ledwo znieść. Po chwili leżenia zaczęły wracać jej obrazki z wczoraj, to jak była pod mieszkaniem Karola, to jak chciała z nim porozmawiać, to jak przyszła Olka i obwieściła ostentacyjnie, że jest w ciąży ze środkowym, jak wybiegła z domu i zostawiła obraz znikającego Karola za sobą, to jak zatrzymała ją policja, to jak zajechała do przydrożnego baru, to jak wysłała sms Jerzykowi i to jak rozmawiała z barmanem ale co dalej ? Totalna pustka, czarna dziura. Powoli wstając z łóżka zdecydowała się udać do kuchni gdzie najszybciej znajdzie coś by ukoić pragnienie, które niewątpliwie było jedną z konsekwencji wczorajszego topienia smutków w wódce.
- O śpiąca królewna wstała - Jerzyk popatrzył na siostrę z lekkimi wyrzutami. 
- Ciszej, błagam - powiedziałam po tym jak oderwała się od butelki z wodą mineralną.
- Chyba musimy poważnie porozmawiać - stwierdził stawiając na stolę talerz z kanapkami
- Jakoś ostatnio nie umiem skończyć takich rozmów - rzuciła z ironią.
- Siostra, co się z tobą dzieje ? - popatrzył prosto w oczy blondynce.
- A co ma się dziać ? 
- Przecież, ty nigdy się tak nie zachowywałaś, nigdy nie zalewałaś się w trupa.
- Zawsze musi być ten pierwszy raz - wzruszyła obojętnie ramionami
- A pomyślałaś chociaż przez chwilę o młodym ? - Jerzyk rzucił siostrze oskarżycielskie spojrzenie
- A ty nie pomyślałeś, że musiałam coś odreagować ? 
- Ciekawe co.. - tenisista popatrzył wyczekująco na nią.
- Gówno cię to obchodzi ! To moje życie i to ja muszę je jakoś ułożyć ! - młoda matka ostentacyjnie wstała od stołu i skierowała się ku wyjściu z kuchni.
- Twoje ?! twoje ?! A Filip ? Pomyślałaś o nim ? Wiesz w ogóle gdzie on teraz jest ?- usłyszała za sobą. 
- Był z mamą.- wyszeptała, próbując powstrzymać w tamtej chwili buzujące w niej uczucia, których wybuch był nieunikniony. 
- No właśnie z naszą mamą, a powinien być z tobą i ze swoim ojcem.  Tylko, że ty nie raczyłaś nikomu powiedzieć kto jest ojcem małego. Przyznaj się, puściłaś się za kasę czy co ? - w tym momencie w młodej matce coś pękło i jej ręka uderzyła Janowicza w policzek, po czym schowała swoja twarz w dłonie i zaczęła płakać. 
- Jak mogłeś tak pomyśleć ? Ty, mój kochany i starszy brat. Myślałam, że jestem dla ciebie kimś więcej a nie tylko zwykłą dziwką, która się puściła. - po jej policzkach spływała coraz większa ilość łez.
- Przepraszam, poniosło mnie. Przecież wiesz, że zawsze stanę za tobą murem i wcale tak o tobie nie myślę, ja po prostu mam dość tych ciągłych tajemnic. Przepraszam cię Juluś - chłopak zamknął młodszą siostrę w swoich objęciach, a Julka pod wpływem tego wszystkiego wtuliła się mocniej w niego.
- To ja przepraszam, nie powinnam być taką egoistka. Ja wiem, że mały powinien wiedzieć kto jest jego ojcem i nawet próbowałam z nim porozmawiać, ale jak na złość wszystko było przeciw, rozumiesz ?
- Powiesz mi kto jest ojcem Filipa ?
- Chyba nie mam innego wyjścia.- dziewczyna rozsiadła się wygodnie na salonowej kanapie- Pamiętasz swoją imprezę urodzinową ? 
- Tą rok temu ?
- tak - pokiwała głową - to właśnie wtedy przed nią się strasznie pokłóciłam z Maksem. Miałam serdecznie dość tego wszystkiego począwszy od niego kończąc na jego rodzicach i sprawach związanych z naszym ślubem. Byłam cholernie wściekła na niego no i właśnie wtedy na tej imprezie poszłam do baru i w momencie, gdy miałam wypić kolejny kieliszek pojawił się on.
- Czekaj, czekaj. To była impreza zamknięta, czyli to musi być ktoś z moich znajomych
- Bingo, od słowa do słowa wyszliśmy na zewnątrz i siedząc na pobliskiej ławce rozmawialiśmy, on opowiedział mi o problemach związanych ze swoją obecnie byłą dziewczyną, a ja mu opowiedziałam o tym wszystkim wokół mnie, no i tak jakoś wyszło, że zaczęliśmy się całować. Później jakimś sposobem znaleźliśmy się razem w hotelowym łóżku.
- Przecież w hotelu nocowali tylko siatkarze,
- Mogę dokończyć? - popatrzyła na brata.
- Jasne
- No i obudziłam się na drugi dzień w tym pokoju  razem z nim w łóżku i tak uprzedzam twoje pytanie byliśmy nadzy. Nie wiem co mną wtedy kierowało, po prostu jak ten ostatni tchórz uciekłam stamtąd, nie zostawiając kompletnie nic, żadnego numeru, adresu. Pamiętasz jak, tydzień później wyjechałam do Francji ? - tenisista skinął głową na potwierdzenie słów siostry- Dowiedziałam się, że jestem w ciąży, że za kilka miesięcy zostanę matką, ja dwudziestokilkuletnia  dziewczyna. To był dla mnie szok, i wtedy Lil ze swoją propozycją okazała się dla mnie wybawieniem, mogłam spokojnie wyjechać, uciec, zostawiając wszystko tu za sobą. Potem cała ciąża, poród i wszystko dookoła tego. Jednym z głównych powodów dla których wróciłam było to że chciałam mu powiedzieć o Fifim, no i właśnie wczoraj gdy już rozmawialiśmy i miałam to powiedzieć przyszła ta plastikowa flądra i ostentacyjnie powiedziała że jest z nim w ciąży. Wiesz jak ja się wtedy poczułam ? Wydawało mi się, że to jakiś chory sen, głupia bajka z której zaraz się obudzę. Wybiegłam stamtąd nie zwracając w ogóle na nich uwagi i odjechałam. Czułam się jak wrak człowieka, ledwo co byłam w stanie prowadzić auto i jeszcze w dodatku policja mnie zatrzymała i dostałam mandat, dlatego zajechałam do tego baru. Chciałam się napić, zapomnieć o całym tym dniu, zapomnieć o tej całej sytuacji w mieszkaniu Karola,  zatrzymać się w czasie i porzucić wszystkie problemy, dać ..
- Karola ? 
- Tak, Karol jest ojcem Filipa.

Jakiś czas później..

- Jula, na pewno sobie poradzicie .?
- Jerzyk, przestań  tyle gadać i zbieraj się już bo nie zdążysz na samolot - młoda matka wraz z synem na rękach stanęła koło drzwi obserwując tym samym poczynania swojego brata.
- Boje się, mam jakieś głupie przeczucia. A może jednak polecicie ze mną ?
- O nie, to jest jeden z ważniejszych turniejów tego sezonu i musisz się skoncentrować a przy małym jest to nie możliwe, dlatego ty na spokojnie polecisz sobie do Londynu, a my zostaniemy tutaj i wszystko będzie dobrze - blondynka uśmiechnęła się do brata po czym pocałowała synka w czoło. Ostatnia rozmowa z Jerzykiem dużo jej uświadomiła. Filip jest najważniejszy i musi robić wszystko aby był szczęśliwy, jednak podświadomie od tamtego wydarzenie unikała wszelakiego kontaktu z bełchatowskim środkowym.
- No dobra, ale jakby coś się działo to dzwoń o każdej porze nocy i dnia.
- Tak jest .! Trzymaj się, no i powodzenia - Julka przytuliła się do ramienia brata, który zmierzwił włosy najmłodszego z rodu Janowicz, jednak Filip nie zareagował na to w ogóle bo był przytulony do swojej mamy. Janowicz zabrał swoje torby a Julka zamknęła za nim drzwi. Dzisiejsze popołudnie miało należeć tylko do niej i do Fifiego, więc od razu skierowała się z synkiem do salonu, gdzie na dywanie była rozłożona znaczna część zabawek młodego.
- Mama - wyszeptał malec, który nie chciał zejść z kolan Julki, tylko cały czas się do niej przytulał i był jakiś taki nie swój. Młoda matka trochę się zaniepokoiła stanem syna i sprawdziła czy aby na pewno nie ma gorączki, jednak wynik na termometrze zburzył jej złudne nadzieje, że wszystko jest dobrze. Filip miał 38,5 stopni gorączki, Julka od razu zaaplikowała mu odpowiednią dawkę syropu dla dzieci na zbicie gorączki i położyła małego na łóżku przytulając do swojego ciała. Chłopczyk niemal od razu zasnął, a Julka przykryła go szczelniej kołdrą. Miał bardzo bladą twarzyczkę, po której było widać że dopadła go jakaś choroba, jednak nadal mimo tego można było dostrzec duże podobieństwo między nim a Karolem. Te same oczy, ten sam nos i usta, wypisz wymaluj Kłos. To podobieństwo między nimi było widać od momentu gdy Fifi pojawił się na świecie ale już wcześniej lekarze mówili że malec będzie bardzo dużym dzieckiem.

Po czterech godzinach młoda matka zaczęła się coraz bardziej niepokoić o syna, który spał zaledwie kilkanaście minut a później już był cały czas marudny i nawet nie dawał siebie dotknąć wpadając w głośny płacz. Dodatkowo temperatura zamiast spaść, wzrosła mimo podanego leku przez co stan malucha ulegał pogorszeniu. Julka postanowiła pojechać z synem do szpitala, bo przecież prawie 40 stopniowa gorączka u tak małego dziecka nie jest czymś normalnym. Pakując najpotrzebniejsze rzeczy syna i jednocześnie szukając kluczyków od Jerzykowego auta dostała sms z informacją iż Janowicz przez przypadek zabrał je ze sobą. Uczucie bezsilności i lekkie zdenerwowanie za skutkowało, wybraniem numeru do Karola i modleniem się o to aby był akurat w Łodzi.
- Halo ..?
- Karol, jesteś w Łodzi teraz ? - zapytała roztrzęsionym głosem powstrzymując łzy bezsilności
-Tak, akurat jestem w Manufakturze, ale Jula co się dzieje ? - zapytał lekko zdezorientowany.
- Proszę cię przyjedź jak najszybciej do mieszkania Jerzyka.
- 10 minut i jestem - powiedział po czym zakończył połączenie. Julka wzięła małego na ręce i w miarę możliwości próbowała go ubrać wywołując tym kolejną falę głośnego płaczu. Kilka minut później do mieszkania wpadł lekko zdyszany siatkarz.
- Co się dzieje ? - od razu podszedł do blondynki, która próbowała uspokoić małego kołysząc go na rękach.
- Zawieziesz nas do szpitala ? - popatrzyła błagalnie na środkowego, który tylko kiwnął głową i zabrał wskazaną przez blondynkę torbę a następnie zamknął mieszkanie i pomógł im dojść do samochodu.

~~*~~ 
No to tak, ten tego za niedługo koniec...
Jeszcze jedne rozdział i Epilog

P.S : Dzisiaj odkryłam, że crossfit nie jest aż takie straszny..




sobota, 4 stycznia 2014

Rozdział 19

Powolny powrót do rzeczywistości nastał w bełchatowskim zespole. Jednak taki integracyjny wyjazd był czymś co na pewno przyczyniło się do tego, że atmosfera w zespole uległa zmianie i było widać, że jest lepiej. Julka od momentu tej szczerej rozmowy z Karolem i tego wszystkiego co wydarzyło się potem zaczęła patrzeć inaczej na całą tą sytuację. Chodziła uśmiechnięta od ucha do ucha, nie przejmowała się już aż tak bardzo problemami związanymi z rozdziałem z przeszłości pod tytułem " Maks i ojciec ", teraz raczej starała skupić się na swojej rodzinie, na synku, który był takim promyczkiem uśmiechu na lepsze jutro. Jeszcze na drodze do szczęścia stała jej tylko poważna rozmowa z Karolem, w której musiała się mu przyznać do wszystkiego, bo już i tak za długo zwlekała z tym wszystkim. Z tego też powodu postanowiła złożyć Karolowi niezapowiedzianą wizytę w jego bełchatowskim mieszkaniu zostawiając wcześniej synka pod opieką mamy, która na kilka dni wpadła do łódzkiego mieszkania jej brata. Parkując samochód pod blokiem, w którym mieszka siatkarz zaczęły ogarniać ją coraz to większe obawy a w głowie układała sobie najczarniejsze scenariusze reakcji środkowego. Apogeum tego wszystkiego był moment, gdy zapukała do odpowiednich drzwi i czas oczekiwania na otworzenie drzwi niemiłosiernie jej się dłużył.
- Julka ? - zaspany siatkarz otworzył drzwi posyłając młodej matce uśmiech, a ta bez słowa ze spuszczoną głową i ściśniętymi do bladości dłońmi weszła do środka zostawiając swoją kurtkę w przedpokoju. - Co cię do mnie sprowadza ? - zapytał stając przed dziewczyną i unosząc delikatnie jej twarz ku niemu.
- musimy poważnie porozmawiać
- Przecież rozmawiamy- powiedział zakładając jej kosmyk włosów za ucho.
- Karol.. - jęknęła, gdy poczuła wargi siatkarza na swoich
- Dobra, chcesz coś do picia- powiedział znikając w kuchni
- Nie dziękuję - młoda matka usiadła na kanapie ciągle ściskając mocno dłonie. Z każdą minutą denerwowała się coraz bardziej, nie pomagały jej nawet usilne próby ustabilizowania
- Ale to nie było pytanie - puścił jej oczko stawiając przed nią szklankę z sokiem pomarańczowym, który oboje uwielbiają. Karol wygodnie rozsiadł się po drugiej stronie kanapy uważnie przyglądając się Janowiczównie i jej dziwnemu zachowaniu. - Jula, chciałaś rozmawiać a teraz milczysz ?
- Bo ja nie wiem jak mam ci to powiedzieć- przetarła twarz dłońmi próbując powstrzymać emocje, które w tym momencie zaczynały brać nad nią górę.
- Hej - przytulił dziewczynę widząc gromadzące się w jej oczach łzy- przecież to nie może być nic strasznego, więc nie płacz - siatkarz otarł pojedyncze łzy z jej policzków.
- Karol, ja wiem, że za to wszystko co zrobiłam te kilka miesięcy temu i całe to kłamstwo masz prawo mnie znienawidzić, ale obiecaj mi jedno, że bez względu na to co się staniesz, nie zapomnisz o Filipku.
- Julka o co chodzi ? - zapytał odrywając się od dziewczyny
- Błagam cię, obiecaj mi to - popatrzyła na niego cała zapłakana.
- Dobrze, obiecuje ci to.
- Pamiętasz zeszłe urodziny Jerzyka ? w klubie w Łodzi ?
- Powiedzmy tak, że pamiętam ich część. Ostatnim co pamiętam dokładnie jest obrazek jak siedziałem przy barze z jakąś blondynką.
- No właśnie .. - W tym momencie po mieszkaniu rozniósł się dzwonek dzwonka.
-Przepraszam cię na chwilę- siatkarz dotknął dłoni blondynki, po czym wstał i udał się w kierunku drzwi, do których ktoś zaczął się dobijać. Julka napiła się soku  i podeszła do okna, ale jej uwagę odwróciły lekko podniesione głosy z przedpokoju. Skierowała się w tamtą stronę i gdy zobaczyła kto przeszkodził im w rozmowie lekko się zdziwiła.
- O widzę Karolku, że znalazłeś już sobie pocieszenie w postaci tej matki polki- Olka spojrzała z kpiną w stronę środkowego.
- Olka, przestań ! - Karol wymownie popatrzył na byłą dziewczynę
- Nie przyszłam tu by się nad nią użalać, tylko po to by powiedzieć ci kochanie, że za 8 miesięcy zostaniemy rodzicami - zrobiła maślane oczka w stronę siatkarza - Cieszysz się, prawda ?
- Co ?! - gospodarz podniósł znowu głos
- Boże.. - Julka tylko zakryła usta dłonią i szybkim krokiem wybiegła z karolowego mieszkania. Biegnąc w stronę auta słyszała jeszcze jego wołanie, ale w tym momencie nic do niej nie docierało. Wsiadła do auta i szybko odjechała stamtąd, pozostawiając w lusterku widok stojącego siatkarza na środku ulicy. Nie mogła uwierzyć, w to co usłyszała, była zła na Karola, na plastikową i w szczególności na siebie. Stojąc na światłach dała upust łzom i oparła głowę o kierownicę. Ale jak to Karol.. z plastikową.. dziecko.. razem.. I ta cholerna bezradność, przecież to jakiś chory zbieg okoliczności, w momencie gdy ona miała już mu powiedzieć że Filip to jego syn nie wiadomo skąd zjawia się Olka i oznajmia im że jest w ciąży z Karolem. Przecież to nie może być prawda. Do świata żywych Julkę przywróciły dopiero odgłosy dochodzące z pozostałych samochodów, oznajmiające ich niezadowolenie z tego, że dziewczyna stojąc na zielonym świetle blokuję ruch. Przetarła dłońmi twarz i ruszył dalej przed siebie. W połowie drogi do Łodzi zatrzymała ją policja bo jak pech to pech.
- Dzień dobry, komisarz Antoni Nowicki, wydział ruchu drogowego w Łodzi. Powodem zatrzymania jest przekroczenie prędkości, tak więc poproszę o dowód rejestracyjny, pani prawo jazdy i zapraszam za mną do radiowozu. - Julka zgasiła silnik, zabierając ze sobą dokumenty udała się do radiowozu, gdzie przedstawił się jej kolejny funkcjonariusz łódzkiej drogówki.
- Dokąd się pani tak śpieszy ?
- Do domu by się upić i zapomnieć  o dzisiejszym dniu - powiedziała patrząc na padający deszcz przez okno.
- Pani Julia Janowicz ?
- Zgadza się. - przytaknęła głową.
- Teraz sprawdzimy test trzeźwości, proszę tutaj dmuchać do momentu gdy zielona lampka zgaśnie - dziewczyna postępowała zgodnie z instrukcjami funkcjonariusza.
- Pani jest jakąś rodziną tego młodego tenisisty, Jerzyka Janowicza ?
- Tak to mój rodzony brat.
- Mandat w wysokości 300 zł i 4 punkty karne, przyjmuje pani ? - wtrącił się drugi policjant, który do tej pory był zajęty papierkową robotą.
- Tak.
- Dobrze, to proszę tu podpisać - wskazał na odpowiednie miejsce, po czym oddał Julce dokumenty i przekazał mandat. - Proszę zwolnić, zwłaszcza teraz gdy pogoda się zepsuła.
- Do widzenia - młoda matka wróciła do samochodu i udała się w dalszą drogę. Jeszcze jak na złość w radiu zaczęły lecieć same smutne piosenki potęgując wszystkie emocje, płacz i uczucie bezradności. Po 5 km jazdy Julka zjechała z drogi i zatrzymała się przy jakimś przydrożnym barze, bo poczuła że musi się napić czegoś mocniejszego. Bar jak bar, prawie sami kierowcy i gdzieniegdzie jakieś ozdoby typu kwiatki. Siadając przy barze wysłała tylko sms do Jerzyka.

Nadawca : Julka
Odbiorca : Jerzyk
Muszę się napić, życie mi się wali. 
Przyjedź po mnie. Bar na wlotówce 
do Łodzi od strony Bełka. 

- Co podać ? - barman spojrzał na dziewczynę,  która wyłączała telefon.
- Dwa razy setkę - przeczesała ręką włosy i już po chwili ostra ciecz dostała się do jej przełyku. - Jeszcze raz to samo - popatrzyła na barmana, który tylko skinął głową nalewając jej ponownie wódkę
- Upijesz się, jak tak będziesz pić- powiedział wycierając szklanki
- O to mi chodzi, chce się upić i zapomnieć o tym cholernym dniu.
- Przecież nie może być aż tak źle
- Nie ? Facet, jego była, w dodatku jeszcze gliny się przypałętały i mandat dostałam, po prostu żyć nie umierać. Jeszcze raz to samo
- Facet nie ściana, zawsze można przestawić. - postawił przed Julką kolejne kieliszki.
- Wiesz co, to nawet nie o to chodzi.
- No to o co ? - zapytał odkładając na blat ścierkę
- Jak byś się czuł, gdyby w momencie gdy miałeś powiedzieć tej drugiej osobę coś bardzo ważnego co dotyczyło by was obojga przyszła by jego była i oznajmiła wam, że jest w ciąży ? - barman  popatrzył na Julkę ze współczuciem w oczach.
-Ciężka sprawa.
- No właśnie, nalej mi jeszcze raz.

~~*~~

Powiem wam, że jestem nawet zadowolona z tego rozdziału :) Jesteśmy coraz bliżej końca tej historii, ale tak szybko nie zniknę z blogowego świata. Zapraszam na : atakujac-wspomnieniami gdzie możecie zapoznać się ze zwiastunem mojego kolejnego "dziecka" ;d

Pozdrawiam ;D
qwertyczkasmile

czwartek, 2 stycznia 2014

Rozdział 18

Przez kolejne dwa dni Julka od samego rana starała unikać się Karola. Gdy chłopaki wracali już ze śniadania ona dopiero wychodziła, bała się spotkać z nim twarzą w twarz. Jego słowa ciągle huczały jej w głowie. Cała ta sytuacja przerosła ją do tego stopnia, że poprzedniego wieczoru miała ochotę uciec jak najdalej stamtąd, zabrać swoje rzeczy i zniknąć jak przysłowiowa igła w stogu siana. Przed kolejnym wyjazdem na kolejne już spotkanie ze sponsorami wszyscy mieli chwilę dla siebie, by odpocząć po śniadaniu. Julka leżąc na łóżku myślała o tym co będzie jak prawda wyjdzie na jaw, co wtedy się stanie ? Czy Karol zrozumie ją czy znienawidzi ?
- Julka jest sprawa - Zati wszedł do pokoju dziewczyny bez pukania. Janowiczówna nic się nie odezwała tylko popatrzyła na bełchatowskiego libero. - Dzisiaj mamy jechać na to kolejne spotkanie, a Karol się źle czuje od nocy. Ja chciałem od razu iść z tym do trenera ale prosił mnie żebym na razie mu nic nie mówił i jakoś go krył. A ja szczerze mówiąc nie wiem co powiedzieć trenerowi, pomożesz mi ? - zapytał patrząc na młodą matkę oczami kota ze Shreka
- Ale ..
- Tak, wiem pokłóciliście się. Widziałem jak wybiegłaś z hotelu cała zapłakana i rozmawiałem  z Winiarem. Ale zrozum ty jesteś najlepszą osobą na zostanie z tym pajacem, no bo zdjęć już i tak jest ogrom z tych spotkań a ja albo któryś z chłopaków musimy jechać.
- A co niby powiesz trenerowi ?
- Oto to ty się już nie martw. Dzięki, wiszę ci przysługę
- Pawełłłł... - Janowiczówna jęknęła patrząc w miejsce, w którym jeszcze sekundę temu stał libero.
- Też cię lubię !- odkrzyknął już zza drzwi


Julka stanęła przed drzwiami pokoju środkowego i niepewnie zapukała. Po kilku minutach bez jakiegokolwiek odzewu ze strony środkowego postanowiła wejść do pokoju. Środkowy leżał na łóżku zwrócony plecami do wejścia.
- Mówiłem żebyście dali mi spokój ! Poradzę sobie, nie potrzebuje opieki !- Julka usiadła na krześle i przyglądała się bądź, co bądź choremu Karolowi, który rzeczywiście nie wyglądał najlepiej.
- Uwierz mi, że siedzenie teraz tu z tobą też nie jest mi zbytnio na rękę - powiedziała po chwili patrząc w okno, przez które wdzierały się pojedyncze promienie słońca totalnie ignorując wszystko inne dookoła.
- Julka ? - siatkarz odwrócił się w stronę młodej matki i popatrzył na nią zdziwiony, dziewczyna jedynie skinęła głową i zaczęła rozglądać się po pokoju. Żółte ściany, biały sufit, dwa dość nieprzeciętnie długie łóżka, porozrzucane rzeczy, bluzy wiszące na klamkach od szaf, buty powystawiane na parapet za oknem i jednym słowem wielki chaos dookoła jak po przejściu jakiegoś tornada. Stojąc przy oknie i czytając sms'a od mamy ze zdjęciem uśmiechniętego synka wymazanego na twarzy kaszką z dopiskiem, że dobrze sobie radzą, Julka poczuła na ramieniu lekki ciężar ręki Karola
- Przepraszam cię za tamto, ja nie chciałem.
- Karol, to ja raczej powinnam ciebie przeprosić. Wiem, że może za bardzo na ciebie naskoczyłam i twoją obronę odebrałam jako atak na moją osobę - blondynka odwróciła się przodem do środkowego, który odruchowo objął ją w tali, co za skutkowało przyjemnym ciepłem na sercu blondynki i delikatnym uśmiechem na twarzy siatkarza.
- To ja niepotrzebnie się  uniosłem
- Dobra przeprosiny przyjęte - mimo całej początkowej złości blondynki na siatkarza Julka bez żadnych oporów wtuliła się w ramiona środkowego, w których czuła się bardzo dobrze. - Wiesz, że zawsze wyobrażałam sobie swoje życie inaczej ?- powiedziała opierając głowę o jego klatkę piersiową.
- Nie planowałaś tak wcześnie dziecka ? - zapytał po chwili milczenia
- Najpierw miała być kariera, później dopiero rodzina i dom. Od małego marzyłam żeby zostać lekarzem. Mieć taki swój biały fartuch i  plakietkę z tytułem doktora.
- To dlaczego nie poszłaś na medycynę ?
- życie mnie do tego zmusiło - powiedziała smutno
- Nie rozumiem
- Tu nie ma nic do rozumienia, po prostu gdyby nie pojawienie się Filipa w moim życiu teraz za pewne musiałabym udawać kogoś kim zupełnie nie jestem. A przecież ważne jest by być sobą.
- I mieć marzenia - środkowy popatrzył znacząco w oczy Janowiczówny
- Teraz bym już nie dała rady ogarnąć tego wszystkiego, studia, opieka nad małym i jeszcze do tego praca ? Nie realne do pogodzenia zważając na to że ja tak naprawdę nie wiem co będzie za kilka dni, nie wiem gdzie będziemy mieszkać, jak będzie w rodzinie, nie wiem nic.
- A czego chcesz ? Przecież masz brata, rodziców przyjaciół, którzy zawsze ci pomogą. Trzeba mieć marzenia, bo inaczej życie stanie się monotonne i nudne. Jak od małego chciałaś iść na medycynę to dlaczego mimo przeciwności losu nie pokażesz wszystkim dookoła że jesteś silna i dasz sobie radę ?
- Karol jacy rodzice ? - młoda matka odeszła od okna i usiadła na skraju jednego z łóżek, przecierając twarz dłońmi - Od kilkunastu miesięcy jestem skłócona z ojcem, matka utrzymuje ze mną i młodym potajemny kontakt, Jerzyk ma swoje życie, od turnieju do turnieju, a nie będę się nikomu zwalać na głowę z problemami. Teraz i tak muszę poszukać jakiegoś mieszkania w Łodzi, przecież Jerzyk też musi mieć choć odrobinę spokoju i prywatności
- To zamieszkaj ze mną- rzucił środkowy, który usiadł na przeciwko Julki po raz kolejny patrząc jej głęboko w oczy. Blondynka wybuchła nie pohamowanym śmiechem, lecz nie widząc żadnej reakcji ze strony Karola opamiętała się i popatrzyła zdziwiona na niego.
- Żartujesz sobie ze mnie ? - pokręcił przecząco głową.
- Julka ja nie żartuje, mówię całkiem serio
- Ale Karol jak ty to sobie wyobrażasz niby ?
- u mnie są dwie sypialnie więc jeden pokój spokojnie mogę wam oddać a po za tym gdybyście się wprowadzili do mnie to nie było by tam tak cicho i nudno. Czasami mógłbym zająć się Filipem a ty miałabyś trochę czasu dla siebie. Wystarczy że się zgodzisz.
- Zróbmy tak, teraz się zastanowię a odpowiedź dam  i po tym jak wrócimy dobrze .?
- Dobra, tylko obiecaj, że się naprawdę zastanowisz nad moją propozycją
- Obiecuję
- To dobrze.. przepraszam - po tym słowach siatkarz zniknął za drzwiami łazienki. Julka po chwili ruszyła za nim i zastała widok środkowego pochylającego się nad toaletą po to by oddać resztki swojego śniadania kanalizacji. Widząc jak Karol się męczy, młoda matka pomogła mu doprowadzić się do w miarę normalnego stanu i kazała mu się położyć do łóżka, a sama wzięła mały ręcznik i zrobiła mu zimny okład na czoła, by zwalczyć gorączkę.
- Dziękuję- środkowy mimo złego stanu posłał Janowiczównie lekki uśmiech
- Nie ma za co - blondynka odwzajemniła gest - teraz może postaraj się zasnąć ?- młoda matka usiadła na krześle na przeciwko łóżka siatkarza
- Dobry pomysł, ale..
- Nie ma żadnego ale - powiedziała ostro zwracając się do siatkarza
- Połóż się koło mnie- blondyn wyrzucił z siebie te słowa z prędkością światła robiąc przy tym oczy takie jak u kota ze shreka. Julka pokręciła tylko głową z dezaprobatą i wgramoliła się pod kołdrę do środkowego, który wtulił się w nią niczym małe dziecko, prawie niczym swój syn ..


- Jak się czujesz ? - spytała cicho, delikatnie gładząc Karola po policzku.
- A jak wyglądam ? - podniósł wzrok na dziewczynę
- nie za dobrze - odpowiedziała nie łudząc się choćby na odrobinę kłamstwa.
- i tak właśnie się czuję- jego ramiona objęły mocniej młodą matkę. - czemu jesteś skłócona z ojcem ?
-hmm.. opowiem ci bajkę. Była sobie księżniczka, której jak się później okazało rodzice a w szczególności ojciec zaplanowali dalsze życie u boku syna ich dobrych przyjaciół. Pierwsze aranżowane przez starszych spotkania, zaręczyny, przygotowania do ślubu to wszystko ją przytłoczyło i w pewnej chwili postanowiła się zbuntować. Ten bunt chyba okazał się najlepszą rzeczą jaką mogła zrobić bo dzięki temu zyskała coś więcej niż przysłowiową wolność, zyskała syna, dla którego chce jak najlepiej, i teraz nie liczy się  dla niej to że jest sama  i skłócona ze swoim ojcem, ma coś o wiele cenniejszego niż przymus, ma w synu nadzieję na lepsze jutro.
- A co z ojcem małego ? Przecież musi być.
- Jest, choć zapewne nie jest tego świadomy. Po prostu tak czasami w życiu jest, że strach paraliżuje nas tak, że nie możemy przyznać się do wszystkiego, że mimowolnie zatajamy jak się później okazuje cholernie ważne fakty i ciężko jest nam wyjawić prawdę.-W tym momencie w oczach Janowiczówny pojawiły się łzy tej cholernej bezradności która opanowała jej życie. Z jednej strony gdyby wyznała Karolowi prawdę znienawidziłby ją doszczętnie, a zatajając to wszystko niszczy nie tylko siebie od środka. - Wiesz, czasami chciałabym zatrzymać czas i chociażby na chwilę zapomnieć o wszystkich problemach i cieszyć się chwilą.
- To zrób to - siatkarz podniósł się tak, że siedział naprzeciwko dziewczyny, kciukami otarł łzy na jej policzkach i popatrzył głęboko w oczy - Uwierz, że masz  w sobie na tyle siły by sprawić że życie stanie się lepsze i wszystkie niedomówienia, kłamstwa się wyjaśnią. W końcu masz dla kogo stawić czoła rzeczywistości, Filip jeszcze tego nie rozumie ale za kilka lat zapyta się ciebie o ojca i co wtedy ? Okłamując go tak długo wzrasta prawdopodobieństwo, że się od ciebie odwróci jak dowie się prawdy, a tego raczej byś nie chciała. Musisz walczyć, bo masz dla kogo. - w tym momencie Julka poczuła na swoich wargach delikatne muśnięcie karolowych ust. Otworzyła oczy i w momencie gdy spojrzała w oczy środkowego poczuła dziwne uczucie, które spowodowało, że nie zważając na konsekwencje po raz kolejny w życiu przylgnęła do ust siatkarza wkładając w ten pocałunek wszystkie uczucia, które nią w tej chwili targały. Zaczynając od kilkumiesięcznej tęsknoty, cholernej potrzeby uczucia bliskości zahaczając o skruchę, wyrzuty sumienia, smutek, a kończąc na zazdrości, chęci posiadania i.. miłości ?

~~*~~

Witajcie .! Jest mi cholernie miło, że mimo mojej tak długiej nieobecności w blogowym świecie, jesteście i zaglądacie tutaj często :) Wreszcie udało mi się napisać do końca te rozdział i od razu oddaję go w wasze ręce, mam nadzieję że Wam się spodoba i wybaczycie mi to wszystko ;*

Korzystając z okazji chciałabym wam się przyznać do tego, że historia Julki i Karola totalnie się we mnie wypaliła, z wielką trudnością będę zmuszona zakończyć ją dużo szybciej niż sobie planowałam, ale nie dam wam o sobie zapomnieć ponieważ w najbliższej przyszłości światło dzienne ujrzy moje trzecie dzieło,które ... albo nie, potrzymam was jeszcze trochę w niepewności ;p 

Jak tam u was po świętach ? Dostaliście to co chcieliście ? Jak postanowienia na Nowy Rok ? Ja mam i postaram się tu częściej pojawiać ;)

Pozdrawiam Was serdecznie z miasta gdzie króluje siatkówka i chemia <3 K-K ^^ Trzymajcie się cieplutko .! ;*
qwertyczkasmile

poniedziałek, 28 października 2013

Uwaga .!

Nastał wrzesień, szkoła, w dodatku przytłaczająca aura jesieni wzmaga swe działanie co przełożyło się na moją długą nieobecność na tym blogu.. Przepraszam was bardzo ale w związku z tym co się dzieje w moim życiu i dookoła jestem zmuszona zawiesić tego bloga na czas nieokreślony..
Nie wiem kiedy tu wrócę, ale nie martwcie się jeszcze nie raz się odezwę ! Mam nadzieję, że ta przerwa pozwoli mi na powrót weny, bez której nie jestem w stanie napisać czegoś sensownego..
Trzymajcie się ciepło podczas tej zimnej części naszego roku...

QwertyczkaSmile

wtorek, 17 września 2013

Rozdział 17


Julka wróciła do siebie do pokoju i miała zamiar położyć się spać, ale po tym jak wyszła z łazienki przebrana już w piżamę, ktoś postanowił zakłócić jej spokój, pukając do drzwi. Niechętnie podeszła do drzwi i je otworzyła a jej oczom ukazał się bełchatowski siatkarz.
- Co ty tu robisz ? - zapytała patrząc na zawodnika.
- Julka ja już nie mogę. On jest nie do wytrzymania.
- Paweł co  się stało ?
- Julka ja już nie mam siły do tego człowieka. No powiedz mi jak można być aż tak głupim idiotą ?Od samego początku tego jego związku z tą całą Olką był inny, nie dało się z nim już tak normalnie pogadać bo ta blondi zawsze musiała wtrącić swoje trzy grosze. Gdy mieliśmy wyjść całą paczką z chłopakami na piwo po treningu to zawsze miał jakieś wymówki a to Olka się źle czuła, a to musiał wracać szybciej do domu bo coś tam albo że mu się nie chce, chłopaki za każdym razem łykali te jego ściemy ale ja go znam dłużej i wiem kiedy kłamie i kiedy jest coś nie tak. Olka go po prostu nie puszczała bo bała się, że któregoś razu Karol spotka inną dziewczynę, która była pewnie dużo lepsza od niej. Wiesz ja jako jego najlepszy kumpel, przyjaciel i prawie jak brat po tym jak cała prawda o niej wyszła na jaw jak się chłopaczyna nam załamał to nie odwróciłem się od niego tylko byłem i wspierałem go. Teraz po kilku tygodniach myślałem, że wyszedł już z tego, że na dobre zapomniał o niej. Zaczął się coraz bardziej uśmiechać, wybywał z nami na miasto, wracał ten stary Karol ale coś znowu musiało się wydarzyć.
- Możesz jaśniej ?
- Od wczoraj chodzi cały nadąsany, normalnie bez kija nie podchodź. Dzisiaj rano już niby miał trochę lepszy humor, ale jak popołudniu wpadł do pokoju cały nabuzowany to myślałem że zaraz coś rozwali. Jak się spytałem co się stało, to ryknął na mnie, że to nie moja sprawa, że mam się od niego odwalić i nie wtrącać w jego życie tylko zająć się swoim. Nie powiem, że nie zrobiło mi się trochę przykro po jego słowach. Ja tu chciałem mu pomóc bo jakby nie patrząc to jest moim przyjacielem a on do mnie, że mam się odwalić.
- Wiesz, co Pawełku, ty sobie tu poczekaj a ja spróbuje mu przemówić do rozumu. - Młoda matka wstała z łóżka i szybkim krokiem skierowała się w stronę pokoju środkowego. Teraz już nie była nieśmiałą blondynką, przez te kilka słów bełchatowskiego libero stała się wściekłą na środkowego kobietą, której w tym momencie nie dużo potrzeba żeby wybuchnąć. Bez pukania wkroczyła do pomieszczenia trzaskając przy tym drzwiami. Karol jak gdyby nigdy nic siedział na łóżku i ze słuchawkami na uszach oglądał coś na laptopie, Julka podparła się pod boki i patrzyła wyczekująco na siatkarza czekając aż łaskawie na nią spojrzy. Gdy się nie doczekała to bezprecedensowo podeszła do niego i zamykając mu laptopa zwróciła jego uwagę.
- Co ty robisz ?! - krzyknęła
- Raczej ja powinienem ciebie o to spytać - powiedział wstając z łóżka i podchodząc do blondynki.
- Czemu jesteś takim egoistą ?! - krzyknęła wtykając mu palca wskazującego w klatkę piersiową.
- Julka o co ci chodzi ?
- O co mi chodzi ?! to raczej o co tobie chodzi ? Co ci znowu odwaliło, że masz humorki jak baba w ciąży ?!
- o nic - wzruszył bezradnie ramionami i  podszedł do okna
- nic ? .. nic ?!.. tym swoim nic nazywasz to w jaki sposób potraktowałeś swojego przyjaciela ?! jesteś zwykłym egoistą, który nie potrafi przyjąć pomocy od najlepszego kumpla. Paweł mówił że jeszcze kilka lat temu byłeś normalny, ale gdy natrafiłeś na Olkę ponoć zmieniłeś się, stałeś się zwykłym pantoflarzem, który nie potrafi się postawić. - wykrzyczała stając za nim
- Nie wtrącaj się w to ! To nie twoja sprawa ! - odwrócił się. Jego oczy nie były już takie łagodne jak wcześniej teraz w nich mieszało się kilka uczuć. Gniew, wściekłość, złość i zazdrość ?
- Najlepiej uciekać od problemów, zamieść wszystko pod dywan i zapomnieć a na twarz założyć maskę niedostępnego. Ale nie ma tak dobrze, prędzej czy później będziesz musiał się zmierzyć z problemem pod tytułem " Ja i mój egoizm" - powiedziała twardo wpatrując mu się w oczy
- Przestań ! Jak taka pani doskonała z ciebie to czemu twój syn wychowuje się bez ojca ? Czyżbyś była aż tak egoistyczna i lekko myślna, czy może Filip to była po prostu jednorazowa wpadka ? - w tym momencie oczy się jej zaszkliły a po sekundzie wszystko wybuchło w niej. W przypływie emocji ręka Julki odcisnęła ślad na policzku siatkarza, po czym ze łzami w oczach wybiegła z jego pokoju, a później z hotelu. Dała upust swoim emocją siadając na jednej z pobliskich ławek. Zabolały ją słowa Kłosa, ale wiedziała że miał rację, była cholerną egoistką nie mówiąc mu prawdy o Filipku. Mały ani Karol nie byli niczemu winni, to ona wszystko ukrywała i na każdym kroku kłamała.

Od kilku dni czuła się zupełnie inaczej, wszystko jej ciążyło na sercu i na duszy. Przez te kilkadziesiąt godzin uświadomiła sobie tak naprawdę, że to co się wydarzyło było jedną z najlepszych rzeczy jakie nastąpiły w jej życiu przez ostatnie kilka lat. Nie zaręczyny, nie wspólny dom, nie ekskluzywne wakacje na jednej z najlepszych i najdroższych wysp świata tylko jedna chwila zapomnienia z zupełnie obcym facetem, przypadkowy seks, o którym nie mogła zasnąć. Teraz zamiast rozmyślać o ślubie z Witkowskim w jej głowie krążyły obrazy siatkarza, na ciele czuła jego dotyk i w uszach ciągle brzmiały jej jego słowa " [..] ale my i tak tkwimy w tych chorych układach." 

Przez następne kilka tygodni jej samopoczucie diametralnie się zmieniało, raz była zła jak osa i wszystko ją denerwowało a w szczególności przyszła teściowa, a zaś na drugi dzień wstawała pozytywnie nastawiona na nowy dzień i uśmiech gościł na jej twarzy niemal cały czas. Były też takie dni, które zaczynały się dla niej koszmarnie, coraz częściej mdliło ją z rana i po posiłkach zdarzało jej się coraz częściej biec do toalety byle by tylko móc zwrócić posiłek. Jadła coraz to bardziej przedziwne kombinacje i jej brzuch już widocznie zaczął się lekko zaokrąglać. Nikt nic nie podejrzewał nawet ona sama, do dnia gdy przeczytała artykułu o pierwszych objawach ciąży w jakiejś kolorowej gazecie. Dopiero wtedy zaczęła kojarzyć wszystkie fakty w jedną całość, na szczęście Maksa nie było i mogła na spokojnie zrobić test ciążowy, który zakupiła następnego dnia wracając od rodziców. Te 5 minut było najdłuższymi minutami w jej życiu, cholernie bała się wyniku. Ze łzami w oczach wyszła z łazienki i lekko oszołomiona usiadła na kanapie w salonie cały czas trzymając w ręce test. Wynik diametralnie rozwalił wszystko co było w jej głowie. Nie wiedziała co ma dalej zrobić, do kogo zadzwonić z kim o tym porozmawiać. W tamtym momencie zbawiennym krokiem okazało się połączenie od Lil.
- Jula co się dzieje ? Czemu płaczesz ?
- Lil ja.. ja ...ja jestem w ciąży... 
- To powinnaś się cieszyć. Maks na pewno będzie szczęśliwy.
- Ale to nie jest dziecko Maksa ...
- Pewna jesteś ? - dziewczyna nie kryła swojego zdziwienia. 
- Tak, z Maksem nie spałam od dwóch miesięcy, a to wydarzyło się w urodziny Jerzyka - dziewczyna dała jeszcze większy upust swoim emocją przypominając sobie wszystko i najnormalniej w świecie płakała siedząc skulona przed laptopem. 
- Przyjadę do ciebie jeszcze dzisiaj i razem polecimy do Francji. Tak będzie lepiej. Teraz posłuchaj mnie. Idź i spakuj najpotrzebniejsze rzeczy a ja rezerwuję bilety na wieczór i jadę po ciebie.
- Dobrze.

Kilka godzin później Julka siedziała już w samolocie obok Lil i nadal nie wierząc w to co się stało próbowała jakoś to wszystko poukładać sobie w głowie. Od razu po przylocie wraz z Lil pójdzie do jej ginekologa, który musi potwierdzić wszystko. 
- Wiesz przynajmniej kto jest ojcem ? 
- Tak, ale na razie nic mu nie powiem, nie chce mu do końca zniszczyć życia.
- Mówiłaś komuś gdzie będziesz ?
- Tylko Jerzyk wie, ale prosiłam go o ty by zachował to dla siebie.
- Zobaczysz wszystko jakoś się ułoży, a za kilka miesięcy jak maluch przyjdzie na świat cała ta sytuacja przybierze dla ciebie zupełnie inne kolory.

- Julka co się stało ? - przyjmujący usiadł obok niej i przytulił tak jak młodszą siostrę. Poniekąd traktował Julkę właśnie jako młodszą siostrę.
- Michał, czemu to życie jest takie ciężkie ? Czemu nie potrafimy przyznać się do błędów ? Czemu zatajamy tak ważne fakty przed osobami które wręcz powinny wiedzieć ? Czemu zachowujemy się jak zwykli egoiści ? Dlaczego ? - dziewczyna wyrzucała z siebie pytania próbując opanować łzy spływające po jej policzkach.
- Takie jest życie, i to co się dzieje nie zależy od nas w stu procentach, jest jeszcze ktoś tam na górze, kto pisze scenariusz naszego życia i czasami ono potrafi być pełne upadków ale także i wzlotów. Zawsze po burzy wychodzi słońce i sytuacja przybiera zupełnie innych barw. Czemu nie potrafimy przyznać się do błędów ? Taka nasza natura, człowiek taki po prostu jest i nieświadomie czasami działamy na swoją niekorzyść po to by po trudach wyjścia z tego móc uśmiechnąć się szerzej i by być bardziej szczęśliwym. Każdy z nas w jakimś stopniu jest egoistą i nic na to nie poradzisz, zakładając rodzinę stajemy się odpowiedzialni nie tylko za siebie ale także i za najbliższych, wtedy nasz egoizm teoretycznie maleje - zamilkł patrząc na dziewczynę jak powoli dochodzi do siebie i zamiast wylewać łzy zaczyna krążyć wokół własnych myśli.
- właśnie teoretycznie..

Kilka chwil później wracają do hotelu, a Julka zmęczona całym tym dniem od razu pada na soje łóżko i zasypia mając przed oczami obraz szczęśliwej rodziny, której smaku najprawdopodobniej nie zazna w swoim życiu...


~~*~~
Witam was serdecznie po tym długim czasie, dzisiejszy rozdział 
pisany w momencie gdy mój dobry humor się gdzieś ulotnił. 
Dziękuję wam bardzo za życzenia szybkiego powrotu do zdrowia. 
Powiem tak jest już dużo lepiej niż ostatnio z moją ręką ale teraz 
zmagam się jeszcze z lekkim przeziębieniem. Mam nadzieję, że do Piątku 
będę w stanie pójść na mecze naszych reprezentantów <3  

Już tylko 3 dni .. #GoPoland

Następny nie wiem kiedy, dam wam znać jak coś napiszę ;)

niedziela, 1 września 2013

INFO .!

Drodzy czytelnicy, zapewne większość z was wie jak to jest mieć złamaną rękę a w szczególności prawą. Taki stan właśnie mnie dopadł, złamana prawa ręka w gipsie bardzo ogranicza ruchy i jest mi cholernie ciężko napisać rozdział a lewą trwa to jeszcze dłużej niż prawą. Wiem, że do końca tygodnia miał się pojawić rozdział ale z mojej tymczasowej"niedyspozycji" kolejny epizod okaże się dopiero w ciągu przyszłego tygodnia.

Mam nadzieję, że będziecie czekać ;)

Pozdrawiam, qwertyczkasmile ;p
 i złamana ręka ;/